Anglojęzyczna wersja strony z większym zasobem materiałów https://quantumidea.tech/
inż. Dominik Stępień Po prostu inżynier. Na co dzień specjalizuję się w efektywności energetycznej oraz inteligentnej automatyce budynkowej. Proste recepty na poprawienie efektywności energetycznej budynków przedstawiam na swoim blogu https://optymalizatorbudynku.pl/.
Profil https://www.linkedin.com/in/dominik-st%C4%99pie%C5%84-3ba67568/
Michał Baran: Od ćwierci wieku jestem jubilerem. Głównie zajmuję się konserwacją dawnej biżuterii, ale srebrną kierownicę do Rollsa też zrobię. Materializuję piękne marzenia, dziwne pomysły i beztroskie kaprysy. Moim żywiołem są działania skrajnie interdyscyplinarne – hasam wśród pięknych kwiatów przeróżnych rzemiosł na bezkresnej łące techniki. Jak trzeba, mogę coś zmajstrować z prastarego czarnego dębu, niewzruszonego tantalu, cejlońskich szafirów uczących nieba błękitu, purpurowego aluminiowego złota, bursztynu pachnącego cytrusami, kłów mamucich, meteorytów, skór gadzich i ropuszych czy wyskrobię misę w nobliwej Carrarze. Specjalizuję się w przygodach pod tytułem „nie da się”, choć największą przyjemnością są te, które zaczynają się od słów „marzę o”.
Profil https://www.linkedin.com/in/michal-baran-tech/
Czasem bywa, że zapuszczę się w najgęściejsze, ale i najsmakowitsze techniczne maliny. I tak na przykład lata temu skonstruowałem mikromanipulator do zrobotyzowanych operacji laparoskopowych, który również może namieszać w robotyce przemysłowej jako takiej.
Natomiast jak dotąd najtrudniejszą, najbardziej wyczerpującą, ale okraszoną rzęsistymi łzami szczęścia podróż rozpocząłem ledwie dwa lata temu. Zbudowałem mały mostek pomiędzy snem a jawą. Otóż dane mi było wymyśleć i zrobić prototyp sztucznego serca – urokliwą pompunię, która dzielnie i z niezwykłą gracją może wspomagać niewydolny układ krążenia, odciążając chore i słabe serce, umożliwiając jego rehabilitację. Oczywistym jest, że zasługa moja w całej sprawie była mizerna, wszak do działań takiego kalibru trzeba ponadludzkiego wręcz konceptu – a taki, pacholęciem będąc, załapałem od Profesora Religi. Usłyszałem wtedy, że jeśli ktoś ma już wkrótce umrzeć, to można tak zakombinować, że jednak sobie jeszcze pożyje. Niestety, potrzeba było wielu lat, by w mej nieokrzesanej głowie temat wystarczająco dokiełkował do realizacji. Zdarzenie to również uświadomiło mi, jak małe są ludzkie możliwości, a jak wielkie jest poczucie humoru Opatrzności.
Obecnie coraz bardziej oddany jestem pracom badawczym, studiom nad materią i nowymi sposobami jej kształtowania, a raczej lepszymi formami współpracy z nią. Początkowo zacząłem od tworzenia drobnych przedmiotów użytkowych z kompozytów metalowo-ceramiczno-szklanych, o unikalnej wytrzymałości i urodzie. Próbowałem jubilersko odpowiedzieć sobie na pytanie, jaką kolię mogłaby nosić pani Galadriela… Podczas tych dywagacji każdej nocy przesiadywałem w elfickich warsztatach. To, czego doświadczyłem, zupełnie zmieniło moje postrzeganie techniki. Po wielu latach przemyśleń zacząłem nareszcie budować prototypy nowego rodzaju urządzeń, które wykorzystując między innymi pracę organizmów żywych i możliwie w pełni honorując prawa naturalne, będą mogły stwarzać dowolne przedmioty. Przy czem kreując swobodnie w przestrzeni dany obiekt, z wielu różnych materiałów, operować się będzie jedynie informacją i falą – bez mechanicznego kontaktu. Postępowanie takie jest fundamentalnie różne od dotychczasowego paradygmatu, w którym tkwimy przez tysiąclecia. Nota bene w nowej metodzie, którą postuluję, a wkrótce przedstawię, pewne składowe procesu mają znamiona zjawisk kwantowych i wychodzą naprzeciw dokonaniom dzisiejszej nauki. Ot, zauważyłem, że zaczynamy mieć nowy software, a zamarzyłem sobie, że dobrze by było mieć do kompletu również hardware, urządzenia peryferyjne, wykonawcze. Nareszcie będzie możliwe materialnie zadość uczynić wymogom optymalizacji topologicznej. Wszelkie procesy wytwórcze będą miały szansę zbliżyć się do optimum w przekształcaniu materii/energii, które występuje w przyrodzie ożywionej. Smogi pozostaną jedynie w bajkach.