To wielkie pytanie. I zazwyczaj wielkie kalectwo.
Miałem szczęście, że byłem głupi i nie wiedziałem, że tego nie da się zrobić – wynalezienie techniki wieloplanetarnej.

Uwaga
Serdecznie polecam przeczytać wstęp:
https://quantumidea.tech/2020/08/23/the-technique-of-multiplanet-species/
Jestem wdzięczny Kerry’emu Stevensonowi z Fabbaloo za to, że doprowadził do powstania poniższego tekstu. Zmotywował mnie do napisania odpowiedzi, które były potrzebne do stworzenia tego artykułu:
Jako Polak nadal muszę przepraszać za mój angielski… 😉 A teraz możemy zaczynać!
Kto
Nazywam się Michał Baran, mieszkam w Polsce i od ponad ćwierćwiecza jestem jubilerem, skromnym rzemieślnikiem. Lubię, gdy coś jest niemożliwe do zrobienia. Specjalizuję się w takich przypadkach. [behance.net/mkjb]
Zakochałem się w swoim zawodzie, ponieważ dzięki jego uprawianiu mogę niezwykle skutecznie odkrywać rzeczywistość. Uczyłem się fachu szorując nosem po gablotach w muzeach.
Do końca życia będę kontynuował moje studia – podziwiając lot trzmieli, lekkość pływających ryb i niezwyciężoną siłę traw.
Dlaczego
Kiedy pierwszy raz usłyszałem o druku 3D, stałem w kolejce na poczcie. Informację tę podali w radiu. Więc nie widziałem, jak wyglądają te nowe, magiczne maszyny.
W drodze do domu zacząłem wyobrażać sobie urządzenie, które składa się z akwarium wypełnionego fotopolimerem. Wchodzą w nie trzy wiązki lasera, każda z innej strony. Pojedyncza wiązka jest za słaba i nic się nie wydarzy, dopóki wszystkie nie skrzyżują się w zadanym punkcie – wtedy zachodzi polimeryzacja. Po jakimś czasie dowiedziałem się, że te magiczne maszyny (z wiadomości radiowych) działają w zupełnie inny sposób… Byłem okropnie zdziwiony, bo wiedziałem, że „moja” metoda była oczywista i była po prostu lepsza…
Minęło wiele lat. Moja niecierpliwość rosła, nie mogłem tego znieść i zacząłem szukać ludzi, którzy chcieliby zrealizować rozwiązanie w stylu akwarium. Rozmawiałem z wieloma i prosiłem o pomoc. W końcu jeden facet, specjalista od pokazów laserowych, powiedział, że to właściwie całkiem proste… Zapytałem, czy da się to zrobić w garażu i ile pieniędzy by to pochłonęło? Odparł, że żaden problem, 1000 funtów wystarczy… Powiedzmy, że miałem wtedy garaż, ale nie miałem wolnego tysiąca funtów… Co gorsza, on mieszkał wtedy w Wielkiej Brytanii i nie mógł przyjechać… Tragikomedia…
Potem mijały kolejne długie miesiące. Może lata. W końcu wrzuciłem informację na forum internetowe. To była końcówka 2013 roku. Oczywiście komentarze były takie, że to niemożliwe… Znowu minęło kilka lat…
I wreszcie przeczytałem tę wiadomość:
https://advances.sciencemag.org/content/3/12/eaao5496
Cztery lata różnicy. Ale to iluzja. Bo ja nie miałem nic, tylko bla bla bla. A oni po prostu to zrobili! Tak czy inaczej, w pierwszej chwili poczułem wielką ulgę, w końcu rozwiązanie zostało pokazane i będzie można z niego korzystać. Pocieszało mnie, że nie dysponowałem wielomiliardowymi budżetami i sztabem tysięcy inżynierów. Co ciekawe, ta sytuacja pokazuje, jak daleko jeden głupiec może zagalopować, gdy nie wie, że nie da się robić tak poważnych rzeczy… Ale to są poboczne kwestie. Przerażające jest to, jak potężna jest inercja. Wydawałoby się, że rozwiązanie jest podane na tacy, a mimo to nadal nie jest w powszechnym użyciu… To się po prostu nie dzieje.
Zwrot
Ta historia była dla mnie wielką lekcją. Postanowiłem się poprawić, wyciągnąć konstruktywne wnioski.
Przede wszystkim zauważyłem, że potrzeba nowej, głównej technologii wytwarzania, która zmieniłaby całą technikę na lepsze, wciąż pozostaje… Ba! Jest nawet większa, bo cuda medialnego przekazu o „druku 3D” okazały się rozmijać ze stanem faktycznym. Jakie dokładnie są fakty? Jaka jest nasza sytuacja?
Niestety, jesteśmy już mocno rozpędzeni na równi pochyłej w dół. Mamy gigantyczne potrzeby, coraz to większe, ale realizujemy je za pomocą skrajnie prymitywnych metod. Mamy komputery, ale wciąż używamy młotków i gwoździ.
Przytłaczająca większość technologii i rozwiązań technicznych, maszyn i urządzeń jest skrajnie nieefektywna. Uznaliśmy za kanon, za dobrą praktykę, że tak musi być, bo nie mamy alternatyw. Niestety, rzeczywistość krzyczy do nas, że nie możemy dłużej funkcjonować w takim nonsensie. Cokolwiek robimy, działa tylko w niewielkiej, znacznie mniejszej części. Reszta, czyli większość, jest zła – to odpady, straty, koszty. Zacząłem się zastanawiać, co by było, gdybyśmy przyjęli odwrotną zasadę. Czy dałoby się odwrócić ten trend – zawsze zyskiwać więcej, niż się traci!
Ponieważ o niczym nie miałem pojęcia, zacząłem szukać ekspertów w tym temacie.
Pewnego razu spotkałem trzmiela i zapytałem go, co mamy robić? Odparł:
– Stary, wreszcie ktoś szczerze nas o to pyta! Odpowiedź jest bardzo prosta – zacznijcie porównywać, czym my, ptaki, drzewa i odurzająco piękne delfiny różnimy się od rzeczy, które wy, ludzie, tworzycie… Zauważ, że w większości jesteśmy zbudowani z niczego, głównymi składnikami są powietrze i woda… Koleś! Twoje ciało też tak jest zbudowane! Nigdy nie zapominaj, że ty sam jesteś najlepszym modelem dla tego, co robisz. Dodatkowo, zwróć uwagę na naszą topologię! To jest kluczowe! Właściwa topologia to klucz do wszystkiego. Nigdzie w naturze nie znajdziesz pojedynczego punktu, linii prostej ani kąta prostego. Więc po co w ogóle rysujecie to paskudztwo?! Efekty ludzkich działań są jak rak na tle otaczającej was rzeczywistości. Zmieńcie to!
Powiedział mi to i odleciał, mam na świadka starą gruszę. Byłem w szoku. Po raz pierwszy zdałem sobie sprawę, gdzie leżą przyczyny problemów i jak bardzo zbłądziliśmy. Robimy wszystko do góry nogami. Poważnie! Gdyby obcy przylecieli na Ziemię, byliby non stop zdziwieni.
– Chłopaki! Dlaczego te wieżowce mają takie durne kształty? Dlaczego nie wyglądają jak sekwoje albo kopce termitów? Spójrzcie! Ich samice są takie piękne, zaokrąglone – dlaczego zmuszają je do życia w ohydnych, kanciastych domach?! Co tu się w ogóle dzieje, na tej Ziemi?!
Naprzód
Zacząłem analizować wszystko pod kątem tego, co powiedział mi Pan Trzmiel. Zmieniłem zdanie w wielu kwestiach. Ten proces jest niezwykle bolesny, ale zbawienny.
Na przykład – to laserowe akwarium. Okazuje się, że nie jest wcale takie świetne… Przede wszystkim – dlaczego w procesie muszę zawsze używać więcej materiału, niż znajdzie się w gotowym obiekcie? Znowu – ta odwrotna, irytująca zależność! Spójrzmy na to też zupełnie prozaicznie. Nieprzyjemnie jest kupować mnóstwo drogiej żywicy, by robić nawet małe rzeczy. Okej! Mogę zrobić mniejsze akwarium do mniejszych rzeczy. Ale to znowu będzie dodatkowy koszt!
W ogóle, skąd ta dziwna zasada, że maszyna powinna być większa niż przedmioty, które produkuje?! Czy tak musi być?! To pytanie jest bardzo konfundujące.
Dalej – dlaczego zawsze musimy robić wszystko dwa razy?! To prawdopodobnie jedna z najbardziej irracjonalnych zasad, jakie stosujemy. W tym przypadku – akwarium. Dlaczego?! Zasadniczo zawsze jest tak, że aplikujemy ideę formy. W wielu wariantach. Na przykład, gdy budujemy domy, używamy szalunków. Świetnie! Kiedy beton jest gotowy, demontujemy szalunki. Podsumujmy więc – budujemy rusztowanie, szalunki i dom. Czyli robimy trzy rzeczy, żeby zrobić jedną… Przypomnijmy sobie – kiedy się rodziliśmy, czy ktoś zdzierał z nas skórę? Tak, ten przykład jest nieprzyjemny. Jednak jeszcze bardziej nieprzyjemna jest informacja, że brakuje nam piasku do budowy…
Możemy wydrukować dowolną ilość pieniędzy. Ale nie możemy wydrukować czystej wody, świeżego powietrza i nowego piasku. Naprawdę musimy wiele zmienić. Mamy zaległości sięgające kilku tysięcy lat. Na szczęście są szanse na wyjście z tej sytuacji. Nie ma znaczenia, kto zajmie się tym przerażającym wyzwaniem. Jedyne, co się liczy, to czy zaprezentowane rozwiązanie zacznie przynosić pozytywne rezultaty.
Przyjazny wróg
Mówiąc krótko (dość)…
Z powyższych powodów, i z wielu innych, które mógłbym przedstawić, nie jestem fanem „druku 3D”.
Tak, kluczowy postulat, przyjęcie metody addytywnej, jest słuszny.
Został on jednak gdzieś po drodze porzucony. Proszę wytłumaczyć mi, dlaczego nagle akceptowana jest instytucja podpory?! To jest rażąca subtrakcja! Kolejne, jeszcze bardziej złośliwe pytanie – dlaczego podpory nie mogą być po prostu innymi obiektami, które chcemy wydrukować? Dlaczego obowiązkowo muszą być odpadem? Jeśli chodzi o spiekanie metali, jest to ewidentne barbarzyństwo. Swoją drogą, problemy te wynikają z faktu, że na siłę próbujemy robić przedmioty o tradycyjnych kształtach, wywodzących się ze starych technologii.
Oczywiście jestem zwykłym grzesznikiem… Dlatego skuszony w jakiś Black Friday kupiłem tanią drukarkę DLP. Wypada być blisko swojego wroga… Użyłem mojego uroczego wroga dosłownie pięć razy, do kalibracji 😉 Stoi i się kurzy… Ale! Robi mi ogromną przysługę! Każdego dnia przypomina mi o tym, co trzeba poprawić. Poza tym, żywicę dołączoną do zestawu wykorzystuję do moich szalonych eksperymentów… Co więcej, w międzyczasie okazało się, że to, co chciałem osiągnąć za pomocą tego urządzenia, zrobię znacznie lepiej używając metod, które właśnie rozwijam. Więc tak naprawdę podziwiam „druk 3D”, bo zmotywował mnie do działania!
Kolejna część: https://quantumidea.pl/2020/08/23/jakim-cudem/