Pisanie kolejnych wpisów z cyklu „O stwarzaniu przedmiotów” jest coraz trudniejsze, pisanie ich tytułów tym bardziej… Tylko Czytelnicy obdarzeni największą odpornością i cierpliwością dostąpią nagrody…
Terminy
Tak, kolejny już raz nadeszły mnie terminy, że wypada mi przynajmniej spróbować określić znaczenie terminów, których używam w tych rozprawkach…
Poprzednio skupiłem się na okropnych rozdźwiękach pomiędzy teorią i praktyką, również pozwoliłem sobie wrzucić do terminologicznego, pojęciowego wora matematykę, liczby, cyfry. Natomiast dziś w tytule akcentuję informację i to w jakiej roli – wręcz absolutu…
Po raz kolejny muszę prosić o życzliwość i wyrozumiałość. Gdyż słowa to miecze, i czasem warto z ich jednoznaczności i raptowności skorzystać, wielką wartością jest prowadzenie rozpraw naukowych, gdy słowa są czyste i konkretne. Chciałbym i ja mieć taką sprawność i taką skuteczność. Niestety, umiejętności takich nie posiadam, więc zmuszam, zniżam Czytelnika do poziomu chodnikowego, pospolitego. Wmawiam sobie, że jednak może być z tego pewien pożytek, że forma taka przyniesie większe rozproszenie treści, które chcę przedstawić.
Innymi słowy – skoro mieczami nie zamierzam ciąć, bo nie potrafię, pomachać wolę piórkiem, czasem tylko pacnę palcetem.
Na potrzeby mojej opowieści przyjmuję, że informacja jest pojęciem wyższym niż inne, zawiera w sobie inne. Nie będę się silił na bardzo konkretną definicję, mam wiarę w dobrą intuicję Czytelnika, liczę na to, że razem wypracujemy znaczenie tych najważniejszych pojęć, jakich używamy w tej rozmowie.
Totalność informacyjna
W jednym z poprzednich odcinków zauważyliśmy, że informacja jest zworą, częścią wspólną, która dzielnie spina niefrasobliwie rozerwane przez nas światy teorii i praktyki.
Informacja jest jedyną cechą, którą należy mieć na uwadze, chcąc roztropnie bytować w rzeczywistości.
To duża teza, ale uważam, że materia/energia jest służebna wobec informacji. Rzeczywistość jest wynikiem, emanacją informacji. Dlatego też zajmując się informacją – jej pobieraniem, kolekcjonowaniem, analizowaniem i przekształcaniem (w pewnym tylko zakresie), zyskujemy możliwość wpływania na otoczenie.
Zeszłym razem podziwialiśmy glony – za ich piękną, matematyczną materialność…
Wspomniałem wtedy, że nie tylko one mogą nam udowodnić, że liczby są namacalne. Zostawiłem pewien niedosyt, ale jednocześnie zagadkę… Ciekawym, czy przykłady, które poniżej przedstawię, odnalazł był i drogi Czytelnik…
Przykłady
Jak zwykle – każdy je zna, każdy o nich wie, są one oczywiste. I chyba dlatego ich wzajemne relacje są tak trudne do zauważenia.
Przypomnijmy – konkurs polega na tym, że mamy materializować naszą wolę, wyrażoną poprzez informację.
I ma się to wydarzyć bez mechanicznego kontaktu z obiektem, który tworzymy, który się nam sam stworzy, jak się wkrótce okaże…
Ostatnio doszliśmy do wniosku, że warto wykorzystać falę do tego zadania. Dlatego używaliśmy światła do naświetlania (informowania) glonów (materii), gdzie mają rosnąć (gdzie w przestrzeni mają się rozparcelować ze swoją materialnością).

Proszę przypatrzeć się szczególnie właśnie brunatnicom (Rhodophyta).


Jeżeli glony, to zawsze pamiętamy o potędze L-Systems:

Kolejne przypomnienie – zaprzęgamy wiedzę i doświadczenie z dziedziny optymalizacji topologicznej. Bo wtedy znacznie zawężamy poszukiwania przydatnych sposobności na realizację naszych celów.

Powyżej to przykład optymalizowania topologii ze względu na właściwości wytrzymałościowe. Jednakże równie ciekawe przykłady dotyczą radzenia sobie z dystrybucją ciepła:
Dobrze, a więc to już wiemy…
Aby nasza rozmowa zyskała nieco dynamizmu, proponuję dodać na naszą listę…
pioruny:

Mechanizm wzrostu roślin zgłębił dla nas Pan Lindenmayer, natomiast naturę wyładowań elektrycznych opisywał już w XVIII wieku Lichtenberg – na poniższej stronie wspaniale przedstawiony temat (serdecznie polecam lekturę):
http://www.capturedlightning.com/frames/lichtenbergs.html
Jeden z przykładów wzorów/figur Lichtenberga wywołanych w bloku tworzywa sztucznego:

Przypominam, jakie obrazki oglądaliśmy chwilkę wcześniej…

…
– No nawet jeśli to wszystko podobne… to i co z tego może dla nas wyniknąć pożytecznego?!…
Wyniknie bardzo dużo, jeśli będziemy nieustannie poszukiwać. Wtedy natkniemy się na:
diffusion-limited aggregation

O ile jeszcze poprzedni obrazek wciąż może niewiele mówić, to poniższe zdjęcie zapewne nareszcie uruchomi wyobraźnię:
Bo przedstawia ono nic innego jak sposób wykwitania miedzi z jej roztworu. Obrazek znany każdemu galwanotechnikowi…
Powtórka
Zwykle jest z rozrywki… a tutaj jest z procesu myślowego, ciągu logicznego.
Zauważmy – tak jak niedawno glony stały się dla nas pomostem pomiędzy „teorią”, liczbami, funkcjami matematycznymi a namacalną rzeczywistością, tak zupełnie podobną rolę zaczęły nagle pełnić pioruny… A dokładniej, czy szerzej rzecz ujmując, wyładowania elektryczne, efekty działania prądu elektrycznego jako takiego…
– Jakim cudem to jest tożsame?!… Dlaczego prąd wyszukuje ścieżki, meandruje w przestrzeni niemal dokładnie tak samo, jak czynią to rzeki, jak rosną organizmy żywe i nasze płuca, i tak jak potwierdzają to również nasze matematyczne obliczenia?…
Nie wiem. Jedyne, co mogę, to zachwycać się tym faktem. I obmyślać, jak z niego skorzystać…
Konsekwencje
Raz kolejny proszę o pomoc – jak można wykorzystać to, co przed chwilą zauważyliśmy…
Od bardzo dawna zamierzałem przeprowadzić prostą próbę – intencjonalnie manipulować parametrami typowego procesu galwanicznego. Chodziłoby o spowodowanie kierunkowości podczas przyrastania metalu, na przykład w typowej kąpieli do miedziowania.
W normalnym trybie staramy się, aby powstająca powłoka była możliwie gładka, wzrost warstwy był jednakowy na całej powierzchni pokrywanego obiektu. Wszelkie zgrubienia, chropowatość powłoki występująca zwykle na skutek niewłaściwego, zbyt bliskiego położenia elektrody-dawcy jest błędem, takie zdarzenie jest określane jako wada technologiczna.
W naszym przypadku byłoby inaczej – właśnie specjalnie wywoływalibyśmy wady, które stałyby się clou całego procesu…
Zrobić anodę wręcz w postaci szpilki, igły… I nią kierować, ogniskować strumień kationów metalu, które będą osadzane na przedmiocie.
Tych szpilek może być więcej – całe naczynie może być uzbrojone, jego ścianki od wewnątrz mogą wyglądać jak jeż. Sterując taką matrycą szpilek, sterujemy przestrzennym rozrostem struktury…
Potem kusi manipulować prądem… Tu niestety brakuje mi wiedzy, czy jest możliwe wykorzystanie wysokich napięć w takich procesach. Czy byłoby to możliwe w zmodyfikowanych kąpielach – tak aby właściwy elektrolit był wymieszany, zemulgowany z płynnym izolatorem(?)…
Sądzę, że możliwości jest wiele, żal nie skorzystać, Mars czeka…